Im dłużej żyję i im więcej czytam (o sprawach różnych) tym bardziej przekonuję się, że największym problemem współczesnego człowieka są działania pozorne i powierzchowne. Co konkretnie mam na myśli? Choćby to, że zamiast zadbać o swoje wnętrze lub zadbać o siebie od wewnątrz wolimy poddawać się jakimś złudnym korektom, które z autentyczną poprawą zdrowia, wyglądu czy funkcjonowania organizmu mają niewiele lub nic wspólnego. Skąd to? Oczywiście z lenistwa. Praca nad sobą wymaga pracy, a łatwiej przecież iść pod nóż chirurga, połknąć tabletkę, czy nałożyć na siebie tonę pudru. Do rzeczy jednak. Chcę się dziś przyjrzeć testosteronowi, bo moim zdaniem to stopniowy zanik lub też dysfunkcje w działaniu tego hormonu są odpowiedzialne za większość męskich problemów. Mały penis to nic, żaden problem w porównaniu ze zbyt niskim poziomem testosteronu. Co więcej penisa można rozciągnąć ekspanderem i po problemie, kwestii zwiększenia poziomu testosteronu w ten sposób nie załatwimy, bo może to być bardzo niebezpieczne.
Po co komu ten hormon?
Takie pytanie mogą zadać raczej kobiety, choć jak zapewne wiecie (a może nie wiecie) kobietom odrobina tego hormonu również jest potrzebna. W kobiecym ciele testosteron odpowiada między innymi za poziom libido, w męskim…. o w męskim robi znacznie więcej.
Tak w ogóle testosteron jest jednym z hormonów androgenowych tzn. determinujących (w pewnym sensie) męskość.
Wytwarzają go komórki śródmiąższowe jąder. Powstaje pod wpływem innego hormonu wytwarzanego przez przysadkę mózgową, z kolei przysadka sterowana jest kolejnymi hormonami / mechanizmami. W związku z tym pewnie nietrudno sobie wyobrazić, że zaburzenia ze strony innych narządów / gruczołów mogą odbić się niekorzystnie na testosteronie. Niekorzystnie odbija się też dieta i brak ruchu, ale o tym za moment.
Testosteron wkracza na scenę już w życiu płodowym, bo to właśnie on odpowiada za kształtowanie się cech płciowych u małego, wybierającego się na świat, człowieczka. Gdyby tego hormonu zabrakło płód mógłby tych cech nie wykształcić i faktycznie do tego dochodzi co skutkuje takimi chorobami czy raczej nieprawidłowościami jak obojnactwo albo spodziectwo. W okresie późniejszym tj. już w okresie dojrzewania testosteron sprawia, że wykształcone zostają drugorzędne cechy płciowe. Gdyby nie on panowie nie mieliby nie tylko prawidłowo zbudowanego przyrodzenia czy zarostu ale i cech charakteru określanych jako męskie. Testosteron wpływa na libido tzn. właśnie ten hormon je determinuje, odpowiada też za pobudzenie i przebieg spermatogenezy tj. wytwarzania nasienia. Dzięki testosteronowi może dojść do zapłodnienia.
Testosteron a męskość
Męskość to nie tylko fizyczne cechy płciowe, ale i charakter. Powiedziałbym nawet, że cechy charakteru odgrywają pierwszorzędną rolę. Prawdziwy facet nie jest idealnie wyprofilowaną na zewnątrz kukłą, jest osobą pewną siebie, odważną, śmiałą i zdeterminowaną do realizacji celów. Prawdziwy facet jest opiekuńczy, troskliwy, ale jest też agresorem wtedy kiedy trzeba. Jeśli wykazuje skłonność do agresji w sytuacjach, w których jest to niepotrzebne lub przesadza no cóż… to też testosteron, a raczej jego nadmiar bądź też nieumiejętność pracy nad sobą i wyprofilowania własnego człowieczeństwa.
Zagrożenia
Głównym wrogiem testosteronu jest wiek. Starzejąc się organizm działa coraz gorzej, a skoro tak – wytwarza też mniej hormonów. Zjawisko to zostało potwierdzone, w fachowej literaturze stwierdza się nawet, że począwszy od trzydziestego roku życia (średnio i mniej więcej) panom ubywa po jednym procencie testosteronu rocznie. Około pięćdziesiątki jest go więc aż o dwadzieścia procent mniej niż w młodości. I co się wtedy zaczyna? Andropauza drodzy panowie, kryzys wieku średniego, czy wręcz kryzys męskiej tożsamości!
Oczywiście do tego dochodzą i inne zaburzenia, w tym choroby, które mogą przyczynić się do redukcji poziomu testosteronu, ale choroby chorobami, ciało ciałem, a … dieta i tkwienie w fotelu to zupełnie co innego, bo musicie wiedzieć drodzy panowie, że i styl życia i dieta wpływają na testosteron. Mruczycie teraz pod nosem z przekąsem: dieta, dieta i co z tego? Mruczcie, mruczcie, ale jeśli chcecie zachować męskość lepiej weźcie się za siebie. Wiem co mówię. To samo dotyczy zresztą również kobiecości i kobiet.
Naturalne boostery testosteronu
Słodycze, węgle, fast-foody – zabijają testosteron. Ten hormon (i męskie zdrowie) potrzebuje tłuszczy, warzyw i białek. Węglowodany proste można ograniczyć do minimum, a na pewno trzeba wyeliminować śmieciowe jedzenie. Radzę też rozstać się z piwem, które aż buzuje od fitoestrogenów (już w Lalce Minclowa narzekała na piwo i jego wpływ na męskość!) i zacząć się ruszać. Ruch, oprócz zdrowego pożywienia, jest jednym z najlepszych naturalnych boosterów testosteronu. Może jednak jesteście tak zasiedziali że brak wam motywacji? No cóż, w takim razie spróbujcie testrogain - pomoże, po paru tygodniach (o ile uda się wam zmienić dietę i zacząć ćwiczyć) z powodzeniem będziecie mogli z niego zrezygnować.
Więcej informacji o testosteronie, męskich hormonach, męskości, treningu i zdrowym odżywianiu znajdziecie na tej stronie – polecam!

Ostatnio komentowane